• Wpisów:29
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 13:38
  • Licznik odwiedzin:3 953 / 1023 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tydzień temu zakończyłam raz na zawsze to, czego się tak cholernie obawiałam. To wszystko nie miało sensu. Marcel z każdym dniem stawał się dla mnie obcym człowiekiem już nie był tym... w którym się kiedyś na zabój zakochałam. Wieczne kłótnie i zazdrość to dla mnie za wiele. Ja przez to wszystko nie potrafiłam jeść, wychodzić ze znajomymi, nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Zamykałam się w sobie. Decyzja o Naszym rozstaniu podjęłam choć nie ukrywam nie należała do najłatwiejszych i niebolesnych no ale... Nie można przecież żyć z człowiekiem, który nas tak bardzo ogranicza. Mam nadzieję, że więcej już nigdy nie spotkam Go na swojej drodze.
 

 
Po ostatniej dziwnej dość imprezie nie odzywamy się do siebie. Marcel czeka chyba na moje przeprosiny ale się nie doczeka bo to On naskoczył na Kubę a nie ja. Dwa dni później dostałam wiadomość na portalu społecznościowym od Kuby, zapytał czemu się nie odzywam i przeprosił za to, że sprowokował mojego chłopaka no ale bardzo tego nie chciał. Pisałam z Nim trochę i na serio jest bardzo fajnym chłopakiem i aż szkoda, żeby zamieszał się w sprawy mnie i Marcela bo to jest okropnie skomplikowane. Czasami serio wydaje mi się, że Marcel ma mnie głęboko w czterech literach i tylko się mną bawi, żeby mieć jakąś dziewczynę. Próbowałam kilkakrotnie z Nim rozmawiać na takie tematy no ale oczywiście on mnie zlewał odpowiedzią , że to nie czas ani miejsce na takie rozmowy. No ludzie... To kiedy będzie odpowiedni czas na szczerość?
Mam tego już po dziurki w nosie bo ile można znosić wahania humorów swojego chłopaka? Tu chyba ja powinnam mieć takie wahania a nie on. No kurwa.
 

 
Po sobotniej imprezie znowu wszystko się rozjebało.
W Sobotę około 18 wbił do mnie Marcel; po obejrzeniu filmu stwierdził, że może wyjdziemy na jakąś imprezę do klubu? Na początku nie miałam ochoty no ale ogarnęłam się i poszliśmy do Marcela do domu żeby On również mógł się ogarnąć. Impreza była fajna; bawiliśmy się razem i wszystko było w porządku aż do momentu, kiedy Marcel zauważył swoją "dawną paczkę" i powiedział, że idzie się przywitać oczywiście zrozumiałam i pozwoliłam mu a sama usiadłam przy barze i czekałam na Niego. Zanim poszedł powiedział, ze tylko się przywita i wróci. Minęło 10 min, później 15, 20 a Marcela jeszcze nie było. Po około godzinie podszedł do mnie chłopak i chciał zatańczyć na początku nie chciałam bo wiedziałam że będzie afera no ale czemu wtedy gdy Marcel bawi się z chłopakami to i ja mogę raz zatańczyć. Okazało się , że chłopak miał na imię Kuba i był bardzo sympatyczny. Fajnie nam się rozmawiało, zatańczyliśmy jeszcze ze dwa razy i usiadłam znowu przy barze. Kuba usiadł ze mną i znowu sobie rozmawialiśmy... wtedy przyszedł Marcel i zaczął krzyczeć na Kubę, że podrywa mu dziewczynę. Znając Marcela wiedziałam, że coś się stanie więc oczywiście starcie z Kubą musiało zakończyć się bójką. Wróciłam z Nim do domu zaraz po tym gdy ochroniarze wyprowadzili ich obu z sali. Całą drogę się do siebie nie odzywaliśmy , byłam wściekła. Poszłam do domu bez żadnego pożegnania.
Dzień później Marcel napisał do Mnie : "hej, sorry za wczoraj". Nie odpisałam. Nie wiem jak On mógł takie coś zrobić. Nie to, że zostawił mnie samą to jeszcze zrobił ogromną aferę bo przecież "jakiś" chłopak do Mnie zagadał... Chore.
  • awatar Nadia11: @Pantokratorka: Jeśli chodziło by o innego chłopaka to od razu bym się z Nim rozstała no ale... to jest Marcel. Marcel znaczy dla mnie bardzo wiele choć tyle razem przeszliśmy i dość często mnie ranił. Poznałam wielu chłopaków na swojej drodze życiowej ale zawsze w głowie pojawiała się myśl o Nim a teraz gdy to wszystko jest na dobrej drodze do szczęścia znowu mam zrezygnować i to popsuć? :c Kiedyś nawet próbowałam zaakceptować tą zazdrość i mocno uważałam no ale przecież nie oznacza to, że nie mogę pogadać albo zatańczyć z chłopakiem. Jak myślisz? Trochę wydaje mi się jakby się obawiał, że na tym parkiecie mogę Go zdradzić albo coś podobnego no ale przecież mnie zna i wie jaka jestem nooo.... ;ccc
  • awatar Pantokratorka: @Nadia11: myślę, jak się wierzy, że nie ma się o co martwić, to po prostu się o tym wie i koniec, można wtedy normalnie funkcjonować. I dzieląc się bardzo osobistymi uwagami na ten temat... prawdę mówiąc nie mam pojęcia, jak rozwiązać ten problem, bo z tym gościem który robił mi dziwne akcje się rozeszłam m.in. przez to... a obecnie jak się pojawiają jakieś oznaki bezpodstawnej zazdrości, to prawdę mówiąc głęboko mnie to rani, bo nie dość, że jestem w 100% fair to mam jeszcze dodaktowe problemy. No i jak ktoś myśli, że rzucę wszystko i pójdę do kogoś, bo będzie na mnie patrzył czy coś do mnie mówił, to trochę jakby traktował mnie jak jakiegoś ułoma ;).
  • awatar Nadia11: @Pantokratorka: Tak? Tak myślisz? Nie no w sumie nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam ale od zawsze przeszkadzała mi ta jego przesadna zazdrość. Nawet podczas spotkań ze znajomymi ciągle mnie przytulał i całował a jak widział, że jakiś kolega się na mnie patrzy to już wgl... :c Nie mam pojęcia co mam teraz zrobić a szczere rozmowy nie pomagają.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Od czasu spotkania z Marcelem wszystko jest tak jakby okej. Nie ma kłótni , dobrych sprzeczek, które kiedyś były codziennie o wszystko. Marcel mi ufa ja mu niby też choć jeszcze gdzieś w głowie mam to co się kiedyś wydarzyło. Nie mogę tak po prostu wszystkiego zapomnieć ale Kocham Go i dlatego chcę dać mu szansę. Rodzice wiedzą, że znów się spotykamy i nie przeszkadza im to, nasi przyjaciele, znajomi również. Razem imprezujemy, wychodzimy do znajomych, siedzimy, rozmawiamy godzinami i piszemy ze sobą 24/7 w skrócie spędzamy razem każdą wolną chwilę . Jest i wiele wiele lepiej niż kiedyś. Zaczynamy ZNOWU tworzyć jedną, wspaniałą całość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć, postanowiłam tu znowu zajrzeć po dość długiej nieobecności.
Są wakacje a ja prawie w ogóle ich nie czuję. Co prawda byłam z rodzicami za granicą i było naprawdę cudownie. Rzuciłam to wszystko w cholerę i zostawiłam życie w rozsypce w Polsce aby móc na spokojnie wszystko ogarnąć. Po powrocie też w sumie było okej, podczas gdy rozpakowywałam swoje rzeczy dwa dni po powrocie do kraju do pokoju weszła mama z uśmiechem na twarzy i powiedziała, że zaprosiła Marcela na kolację... Tak, Marcela-moją dawną niespełnioną miłość, chłopaka, który zniszczył mi życie i nigdy więcej nie chciałam Go oglądać na oczy. Mama oczywiście nie widziała nic przeciwko temu aby On do Nas wpadł , no cóż. Zacisnęłam zęby i zaczęłam się ogarniać. Kilka godzin później z drzwi dobiegło pukanie stanął w nich Marcel widząc Go po tak długim czasie poczułam złość i ogromny natłok myśli : "O czym mam z Nim porozmawiać?" no a najgorsze było to, że miałam łzy w oczach bo jednak bardzo za Nim tęskniłam. Po zjedzonej kolacji moi rodzice byli w świetnych humorach, gdyż uważali że Marcel to idealny kandydat na mojego chłopaka a w przyszłości nawet na męża, wiedzieli o tym że mieliśmy wzloty i upadki no ale szanowali to i wiedzieli, że przecież jesteśmy jeszcze młodzi. Przy stole ciężko było mi wydusić jakiekolwiek słowo w kierunku Marcela więc chłopak po kolacji przyszedł do mojego pokoju aby porozmawiać o tym co będzie dalej, pytał czemu nigdy nie odbierałam telefonów od Niego. Powiedziałam, że to wszystko jest skończone, mając 17 lat chciałam się bawić, poznawać nowe osoby a nie ciągnąć starą już "zardzewiałą" historię o Nas. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i Marcel opuścił progi mojego domu twierdząc, że ma wiele spraw do załatwienia na mieście ale na pewno w najbliższym czasie się odezwie. Wychodząc podziękował rodzicom za pyszną kolację a szczególności mamie za odebranie telefonu i zaproszenie Go do Nas. Zdziwiłam się i po jego wyjściu zapytałam co jest grane, odpowiedziała że Marcel tak długo i natarczywie dzwonił , ze postanowiła w końcu odebrać i zaprosić Go na kolację, która miała na celu nasze pogodzenie. Uśmiechnęła się i wyszła. Wróciłam do pokoju, ciężko było mi to wszystko poukładać w głowie przecież jeszcze niedawno miałam super kontakt z Błażejem i każdą wolną chwilę spędzałam z Nim a tu o... Marcel. Zadzwoniłam do Leny i opowiedziałam o całej dzisiejszej sytuacji doradziła abym spokojnie poczekała na kolejny krok chłopaka, tak też zrobiłam. Położyłam się i zaczęłam czytać nową książkę, którą kupiłam sobie na wakacjach. Chwilę później odezwał się mój telefon, to był Marcel. Wysłał mi krótką wiadomość: "Śpij słodko Księżniczko. Tęsknię. " Nie odpisałam. Nie wiedziałam co mam zrobić, nie mogłam Mu tak szybko tego wszystkiego wybaczyć. Tej nocy prawie nie spałam , ciągle o Nas myślałam. Choć zranił mnie tak mocno ja i tak Go kochałam... Chciałam się odezwać ale nie potrafiłam to wszystko mnie tak mocno bolało. Następnego dnia po szkole miałam się z Nim spotkać w parku, poszłam i czekałam na długie wyjaśnienia z jego strony, chciałam wiedzieć dlaczego tak wtedy postąpił, dlaczego przekreślił wszystko i dlaczego teraz chce wrócić do tego co było.
Marcel długo mi to wszystko opowiadał ale głównie powiedział, że trochę się pogubił w tym wszystkim, ta zazdrość niszczyła Go wewnętrznie. Przeszkadzało mu również to, że byliśmy młodzi a wszystko wyglądało tak jakbyśmy byli dla siebie stworzeni i powinniśmy pozostać od razu małżeństwem. Byłam jego pierwszą dziewczyną i trochę bał się odpowiedzialności. Zrozumiałam Go i przytuliłam. W końcu po takim czasie poczułam ulgę, że wyjaśniliśmy sobie wszystko i teraz może być tylko lepiej. Nie będzie miłości bo to silne uczucie, które w Nas żyło przez taki długi okres czasu po prostu wygasło ale na pewno będzie dobra przyjaźń. Marcel chce spróbować jeszcze raz i to jest najważniejsze; może z czasem jeszcze to wszystko odbudujemy i znowu spróbujemy. Tyle przeszliśmy i wydaje mi się , że jesteśmy z dnia na dzień coraz silniejsi i pozostajemy dla siebie oparciem. Po tym wszystkim zdałam sobie sprawę, że zawsze mi na Nim zależało i był jedynym chłopakiem, w którym tak naprawdę się zakochałam i choć byłam trochę zła na mamę , że Go zaprosiła to teraz jestem wdzięczna ponieważ potrzebowaliśmy długiej i szczerej rozmowy w cztery oczy.
 

 
Dawno mnie tu nie było,dużo się pozmieniało...
Kontakt z Marcelem urwał się na dobre. Z czasem w moim życiu pojawił się Błażej,z którym pisałam na okrągło. Błażej był przystojnym młodym chłopakiem, miał 18 lat, charakter jego pokazywał jaki naprawdę jest. Błażej to typ chłopaka romantycznego, z którym chętnie spędzałam każdą wolną chwilę i wgl tego nie żałowałam, czułam się że się zakochuję...Wszystko zepsuło się gdy pewnej soboty wybrał się do klubu nie mówiąc mi o tym . W niedzielne popołudnie zadzwoniła do mnie znajoma , która wiedziała ile on dla mnie znaczy. Ten telefon zniszczył wszystko. Okazało się , że zamiast siedzieć ze swoimi kolegami przy ognisku bawił się ze szczupłą brunetką. Farbowana, pusta brunetka imieniem Patrycja była moją dawną znajomą (oczywiście Błażej nie mógł tego przewidzieć) , nie znał jej. W niedzielę wieczorem dostałam wiadomość od Błażeja, który nie był świadomy, że wiem co się stało dzień wcześniej. Napisał "jak bardzo mu na mnie zależy i, że chciałby się jak najszybciej zobaczyć" oczywiście nie mogłam z Nim pisać bo za mocno mnie to wszystko bolało i musiałam wszystko na spokojnie przemyśleć, chciałam mu wybaczyć ale to tak cholernie bolało. Wszystko rozpierdalało mnie od środka. Mimo ,że nie byliśmy razem bardzo się do niego przywiązałam , nie mogłam zrozumieć dlaczego mi to zrobił.Dni mijały , a ja z dnia na dzień dowiadywałam się o szczegółach z soboty. Ostatecznie zgodziłam się na spotkanie dopiero w piątek.Niczego nie świadomy przyjechał uśmiechnięty jak zawsze. Zachowywał się tak jakby niczego nie zrobił.Po dwóch godzinach rozmowy wytłumaczył mi wszystko.Całą winę złożył na alkohol, ale jeśli komuś na kimś zależy nawet alkohol nie powinien przyczynić się do zdrady. Myślałam nad wszystkim...szkoda było mi zaprzepaścić tak piękną znajomość. Postanowiłam więc,że mu to odpuszczę , nie byliśmy razem,więc nie musiał tłumaczyć mi wszystkiego ze szczegółami a mimo to zrobił to. Początek był trudny , ale teraz wiem , że mogę mu w pełni ufać.Każdy wolny wieczór, każdy weekend spędza ze mną. Jest cudownie i chciałabym , żeby tak już zostało.
 

 
Cześć.
Bardzo bardzo dawno mnie tu nie było no ale postanowiłam to nadrobić.
Moje życie toczy się dalej oczywiście już bez obecności Marcela ale toczy się.
Postanowiłam się raz na zawsze zarówno od Niego jak i od Dawida i Rafała uwolnić.
Jestem nastolatką ale mam bardzo dużo obowiązków szkolnych np zostałam wybrana na przewodniczącą szkoły także staram się i nie chce myśleć o tym co kiedyś było z tamtymi chłopakami.
Ostatnio gdy siedziałam w parku z koleżanką na ławce naprzeciwko siedział chłopak 17-18 lat słuchający muzyki, nie ukrywał że był bardzo przystojny i od razu wpadł mi w oko. Gdy po telefonie od mamy moja kumpela musiała odejść tajemniczy chłopak podszedł i usiadł obok mnie; z bliska wyglądał o wiele lepiej.
-Cześć, na imię mi Mateusz
-Kolejny Mateusz pomyślałam ale z uśmiechem odpowiedziałam: Noo heej, ja jestem Nadia
-Ładne imię Nadio
-Jeej dziękuję.
Tak przyjemnie nam się rozmawiało, że zapomniałam jak szybko mija czas i że powinnam wrócić do domu.
Na koniec spotkania dałam Mateuszowi swój numer telefonu i odeszłam.
Kilka dni później wybrałam się z koleżankami na imprezę urodzinową do znajomego, okazało się, że jest tam Mateusz, ponieważ jest On ciotecznym bratem solenizanta. :3
Znowu zaczęliśmy rozmawiać, chłopak był inny niż Ci, których spotykałam dotychczas w swoim życiu. Ale obiecałam się nie wiązać więc nie będę się wiązać w żadne jakieś chore układy czy związki, wole spokojnie poczekać, jeśli coś będzie miało między nami być to samo się "wyrodzi". W tym momencie byłam przekonana, że czas będzie najlepszym rozwiązaniem.

Życzę Wam wszystkim Miłych, Wesołych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w Gronie Rodziny, żeby ten czas był taki jak powinien być! Wesołego Alleluja Kooochani Czytelnicy!
 

 
Ostatnio napisał do mnie Dawid z prośbą o spotkanie nie odpisałam, nie chciałam Go znać lecz po jakimś czasie coś mnie tknęło i się z Nim umówiłam w kawiarni niedaleko mojego domu. Dawid przyszedł na spotkanie z bukietem róż co od razu wywołało uśmiech na mojej zdenerwowanej twarzy. Usiadł, zamówiliśmy po kawie i ciastku no i zaczęła się rozmowa(...) Opowiadał o swoim życiu, o tym, że zerwał z "tą" dziewczyną po niecałych dwóch tygodniach związku i oczywiście przeprosił mnie za swoje nieodpowiedzialne zachowanie. Spędziliśmy to sobotnie popołudnie w bardzo przyjaznej atmosferze lecz jak wszystko coś musiało się popsuć... Wychodząc z kawiarni zobaczyliśmy po drugiej stronie Marcela, który zawsze pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Fakt, że Marcel nie lubił Dawida a Dawid Marcela sprawił, że Marcel ujrzawszy mnie (swoją byłą dziewczynę, którą podobno jeszcze mocno kochał) w towarzystwie znienawidzonego chłopaka a w dodatku trzymającą bukiet czerwonych róż zaczął pośpiesznie iść w naszą stronę. Tylko gdy to zobaczyłam zaraz pociągnęłam Dawida za rękę i chciałam odejść, żeby uniknąć zbędnych nieprzyjemności i awantur. Nie udało się. Marcel dobiegł do Nas i zaczął się wypytywać co robimy razem w kawiarni , dodał oczywiście to , "że teraz ja zabawiam się po kątach z każdym frajerem gdy On siedzi w domu i czeka aż się odezwę" , odpowiedziałam że właśnie widać jak się nad sobą użala chodząc po mieście z chłopakami. Nie odpowiedział. Przyjebał się natomiast do Dawida, że nie ma prawa spotykać się ze mną za jego plecami itp. Miałam tego już dość najpierw Rafał teraz Dawid niedługo bym nie miała z kim z domu wyjść bo każdy miałby do mnie zakaz zbliżania wydany przez mojego byłego więc zaczęłam mu ciskać, że nie ma prawa się wtrącać do mojego życia, robię co chcę i z kim chcę a jemu ch*j do tego''... Wzięłam Dawida za rękę i odeszłam. Chłopak dziwił mi się, bo pierwszy raz widział mnie taką jak w tamtej sytuacji. Wróciłam do domu, położyłam się na łóżku i nie wychodziłam do końca wieczora. Rano moja Mama zauważyła, że coś się dzieje bo nie wychodziłam z pokoju więc przyszła zapytać co się stało; opowiedziałam jej całą sytuację. Przyznała mi rację , powiedziała że On nie może się tak zachowywać i że jeszcze jedna taka akcja i załatwi Marcelowi zakaz zbliżania się do mnie na odległość nie mniejszą niż 50m. Zaraz po wyjściu mamy zadzwonił Dawid, przyszedł do mnie i tak siedzieliśmy do samego wieczora rozmawiając o wszystkim co możliwe. Coraz bardziej czułam, że zbliżamy się do siebie... Ale nie byłam do końca przekonana jak to się dalej potoczy.
 

 
Cześć.
Nowy semestr.Nowe oceny może lepsze może gorsze. Nowi znajomi. Nowe przyjaźnie. Nowe przygody. Nowe doświadczenia... I stara, nowa miłość...
Od jakiegoś czasu zaczęłam tracić Marcela... Z każdą chwilą czułam, że już nie mogę na Niego liczyć, że jego już przy mnie nie ma, nie wspiera mnie, nie odwiedza, że to co było u Nas zanika.
Wszyscy, którzy na co dzień mnie otaczają mówili, żebym zerwała znajomość z chłopakiem gdyż nie jest On mnie wart.Czułam podobnie. Choć bolało mnie to cholernie. Musiałam. Już nie wytrzymywałam ciągłych afer z jego strony, które były kompletnie o nic, tych ciągłych fochów, strasznej zazdrości, doprowadzającej do tego, że nie mogłam wyjść z domu. Postawiłam nareszcie kropkę tam gdzie ciągle stawiałam przecinek. Tylko za nim to zrobiłam musiałam się głęboko zastanowić, żeby później nie żałować bo przecież Go bardzo kochałam. Zamknęłam się w pokoju, pośpiesznie szukając telefonu i wybierając numer ukochanego, zadzwoniłam z myślą że przyjedzie pogadać. Ale po tym jak usłyszałam, że On nie ma czasu przychodzić na każde moje zawołanie zamarłam. Rzuciłam telefonem. To już był definitywny KONIEC. Nie chciałam więcej. Marcel - chłopak, którego kochałam okazał się chujem, który nie zasługiwał na ŻADNĄ dziewczynę.
Po zerwaniu byłam załamana.
Przyjaciółka wyciągnęła mnie do znajomych, żebym trochę "odżyła" więc poszłyśmy na imprezę. Na miejscu było bardzo dużo znajomych osób w tym Dawid... Chłopak, którego bardzo lubiła moja rodzina, gdyż jego rodzina trzymała się z moją i obie od zawsze chciały, abyśmy się zeszli. Dawid widział, że coś się stało gdyż znał mnie od małego. Nie chciałam mu się tłumaczyć, czułam się głupio.Ale gdy dosadnie zapytał : "Znowu chodzi o Marcela?" , popłakałam się. Przytulił mnie. I starał się pocieszyć. Długo rozmawialiśmy w tę noc. Nawet nie wiedzieliśmy jak czas szybko leci i że muszę wracać do domu. Pożegnałam się i wróciłam z Leną do domu. Lena tego dnia została u mnie , rozmawiałyśmy cały czas o Dawidzie. Następnego dnia z rana dostałam wiadomość od chłopaka, byłam mega szczęśliwa, że pamięta jeszcze o mnie. Odpisałam i tak pisaliśmy ze sobą kilka dni. Wszyscy mówili, że chyba nareszcie jestem szczęśliwa. Rodzice oczywiście byli zadowoleni, że chodzi o Dawida. Ale ja nie chciałam się złączać na razie... Na pewno nie po rozstaniu z Marcelem. Minęły dwa tygodnie. Planowałam zaprosić Dawida na herbatę, żeby wpadł pogadać.I wtedy odczytałam wiadomość MMS'ową od Niego ze zdjęciem jego z pewną dziewczyną i po chwili następne a potem jeszcze jedno. Nie wiedziałam co się dzieje.Kim Ona jest? Co to ma wszystko znaczyć? Dawid pisał do mnie wtedy SMS po SMS'ie ale ja nie odpisywałam, nie mogłam. Następnego dnia napisał, że to jego dziewczyna. Że jest z nią tydzień. Czyli, że był z nią wtedy kiedy już ze mną pisał. No ładnie. Czy ja tylko na takich trafiam? Zadawałam sobie w myślach pytanie.
Dawid nie przestał pisać lecz ja już nie miałam ochoty mu odpisywać, bo skoro ma dziewczynę to nasze pisanie jest zbędne. Z czasem zaczęłam mu odpisywać już normalnie. Ale zrozumiałam, że nic z tego nie będzie.
I właśnie tydzień temu odezwał się znowu Marcel...
Napisał, że bardzo mnie kocha i że chciałby abym dała mu szansę i co ja mam teraz zrobić? Wiadomo, że nie chcę dać mu szansy ale On ciągle nalega. Ale po tym co On mi zrobił? Po tym, że zdradził mnie gdy świętowaliśmy rocznicę? Rok związku a on z inną? Dostawał kilka szans, wszystkie spierdolił. Więc nie ma szans na nic więcej. Może kiedyś będę tego żałowała ale na pewno więcej nie dostanie. Czy dobrze robię?
Dziś dostałam również wiadomość od Dawida, napisał, że jest załamany i zrezygnowany życiem, gdyż dziewczyna Go rzuciła. Czy to jakiś znak? Czy my mamy szansę? Zobaczymy co wydarzy się w przyszłości. Narazie cierpliwie czekam.Nie angażuję się w nic.
 

 
NIE MAM SIŁY, BY WSTAĆ.
NIE MAM SIŁY, BY IŚĆ.
NIE MAM SIŁY, BY GRAĆ.
NIE MAM SIŁY, BY ŻYĆ.

Po prostu mam wszystkiego dość. Najchętniej wzięłabym tabletki, popijając je alkoholem.
Jest strasznie chujowo.
Gorzej być nie mogło.
Nie mam na nic siły.
Kłócę się z tymi, których kocham.
Standardowo w tej grupie jest Marcel.
Czy ja komuś coś zrobiłam, że teraz za wszystko muszę cierpieć?
Komu zawiniłam?
Zawsze byłam uśmiechnięta do ludzi... Nigdy nic nie powiedziałam takiego, co by kogoś zraniło a tu co?
Łzy lecą mi same z oczu.
Rok 2016 będzie rokiem pozytywnym mówili...
 

 
I teraz nasuwa się pytanie, dlaczego w moim życiu zawsze musi tak być? Czy Musi być zawsze tak chujowo serio? Nie może być chociaż raz dobrze?
No to tak...
Dowiedziałam się dziś, że taka jedna "pusta idiotka" zabrała się za mojego Marcela. Nie jesteśmy razem ale wiecie jak to cholernie boli? Przecież po tylu latach ja nadal coś do Niego czuję. Może nie chodzi o to, ze jestem zakochana że ojej ale jednak coś jeszcze jest. Jest uczucie jest i zazdrość...Ale to było wiadome. Wiecie jak się zdenerwowałam jak dowiedziałam się od koleżanki, że ta mała suka do Niego podbija? No przecież jak ja ja spotkam to gwarantuje, że nogi jej z dupy powyrywam. Zachowuje się jak szmata. Nie szanuje siebie wgl. Głupia pizda.
Wiecie, że ja nigdy w życiu nikogo tak nie wyzwałam jak Jej tu teraz? Po prostu jak się dowiedziałam to myślałam, że dosłownie wyjdę z siebie i stanę obok.
To w moim życiu. A w szkole? Hmm. Leci na mnie chłopak z szkoły- Dawid, który ma dziewczynę ale ewidentnie ma ją w dupie. Przeraża mnie to, że tak się ciągle na mnie patrzy noo...
Serio ja już mam dość tego wszystkiego. Jest 13 stycznia a ja już uważam ten rok za chujowo rozpoczęty. Dziękuję. Dobranoc.
 

 
Jutro Sylwester a pojutrze Nowy Rok.
U mnie jak zawsze to samo.
Może ten rok 2016 będzie o wiele lepszy niż do tej pory.
Jest chujnia.
Nienawidzę swojego życia.
Nienawidzę Marcela
Nienawidzę całego świata
No kurwa wszystkich
 

 
O jej Dawno mnie tu nie było.
W moim życiu jak zawsze ciekawie.
A mianowicie kilka dni temu koleżanka napisała do mnie o Sylwestra, zgodziłam się.
Wczoraj Marcel napisał, że Oskar pyta Czy nie chciałabym się wybrać na Sylwestra a ja, że niestety ale mam już plany także nie. No i dziś siedzę sobie spokojnie w szkole i podchodzą znajomi i do mnie, że Marcel poprosił kolegów o zaproszenie dziewczyny, która zachowaniem przypomina dziwkę. Oczywiście znając mnie zrobiłam w chuj wielką zadymę. Zapytałam Marcela co to ma być a on do mnie z tekstem, że mnie nie powinno interesować to z kim On spędza Sylwestra. Jak to przeczytałam to się wkurwiłam i zerwałam z Nim od razu. Chłopacy przyznali mi rację " bo jak On tak mógł napisać? " skoro jesteśmy czy byliśmy razem? Jak mnie to nie powinno interesować? No jak? Skoro byłam jego dziewczyną a On mnie chciał zastąpić dziwką?
Pierwszy raz napisał mi coś, co tak cholernie mnie zabolało. Gdy wróciłam do domu płakałam , ryczałam jak głupia bo ja Go kochałam.
Nienawidzę miłości.
 

 
Bardzo nudno spędzam ostatnie dni.
W moim życiu działo się ostatnio bardzo wiele no ale jest ok.
W moim cudownym związku jak zawsze jest super. ;-;
Ja już naprawdę zaczynam mieć tego wszystkiego dość.
Kłócimy się o byle co.
Marcel zaczął być zazdrosny o każdego chłopaka, z którym rozmawiam.
W mojej szkole ma kolegów, którzy opowiadają mu niestworzone historię co i z kim robię.
A On im ufa, czyli ma brak zaufania do mnie. Co jest oczywiście podstawą każdego związku. Już chyba lepiej było jak byliśmy tylko "znajomymi" i nic nie musiało być takie trudne. A co do Dominiki to Oni nadal utrzymują kontakt, co wprowadza we mnie zmieszanie, ponieważ nie wiem co On z Nią robi. Nie chodzi tutaj o zaufanie, co Jemu to akurat ufam bezgranicznie ale Dominice nie. Wiem do czego Ona jest zdolna aby dotrzeć do swojego celu.
Już naprawdę nie nie wytrzymuję z tym. Codziennie musi być kłótnia a potem fochy. Taki związek jest po prostu bardzo dziwny. Za wszelką cenę chciałam tego uniknąć, obiecywał że nie będzie nic takiego robił a tu o.
 

 
Był zimny, jesienny wieczór Magda jak zawsze spędzała czas przy kominku relaksując się po całym dniu i myśląc o tym co się wokół niej dzieje Magda miała dużo problemów, ponieważ była nastolatką. Dziewczynie nadszedł bardzo ciężki okres w swoim życiu rodzice się rozwodzili, babcia (która była dla Magdy najważniejsza ) zmarła a chłopak, którego kochała "puścił się" z jej najlepszą przyjaciółką. Były jak siostry razem imprezowały, robiły sobie nocki, mnóstwo wolnego czasu razem spędzały, chodziły na zakupy, dużo rozmawiały były jak siostrzyczki.Było cudownie do momentu aż Magda przypadkiem zobaczyła Patrycję całującą się w parku miejskim z Czarkiem. Czarek był chłopakiem, którego znała od dzieciństwa i utrzymywała z Nim cudowne relacje (oczywiście chłopak nie wiedział, że Magda go kocha) natomiast Patrycja wiedziała o tym doskonale. Pobiegła do domu , usiadła w kącie i zaczęła płakać. Nie miała się nawet komu wyżalić i zwierzyć więc wykorzystując to, że w domu była sama sięgnęła w górnej półki kuchennej alkohol, wypiła jeden kieliszek, później następny, następny, następny aż opróżniła całą butelkę. Gdyby tego było mało sięgnęła jeszcze po papierosa , zapaliła i się uwolniła od tego wszystkiego co ją od środka rozpierdalało, rozluźniła się. Usiadła znowu w kącie i przypominała sobie chwile spędzone z Czarkiem, ból był tak duży że pośpiesznym krokiem popędziła do łazienki złapała za pierwszą lepszą żyletkę Ojca i zaczęła ją przesuwać po swoim ciele od prawej strony do lewej na nogach , na brzuchu i na końcu postanowiła na rękach. Nie świadomie bo pod wpływem alkoholu pocięła sobie żyły i wykrwawiła się na śmierć... Gdy rodzice wrócili już do domu, wołali córkę , nie odzywała się . Drzwi do łazienki były otwarte a dziewczyny już z Nimi nie było. Rodzice płakali na pogrzebie córki, obwiniali się że nie dopilnowali jej, nie pomogli... Po dwóch miesiącach całe ich życie wróciło do normy , zapomnieli że kiedykolwiek mieli córkę. Zajęli się sobą i swoim rozwodem. Jedyną osobą, która wciąż pamiętała o Magdzie był Czarek, który stał nad jej grobem w czasie pogrzebu zrozumiał , że tak naprawdę to Ona była tą jedyną dziewczyną, z którą chciałby spędzić resztę życia.

To opowiadanie przedstawia opowiadanie, które sama napisałam. Imiona bohaterów są przypadkowe.
Pozdrawiam!
 

 
Wczoraj siedząc z Marcelem u mnie w domu wspominaliśmy cudowne chwile razem spędzone. Było ich mnóstwo, Marcel szczególnie wspominał nasz pierwszy pocałunek! <3
Wieczór spędziłam świetnie. <3
Pierwszy raz od bardzo dawna się nie kłóciliśmy.
#kochamkochamkocham
 

 
Heej.
Znowu jest okej.
Napisał, przeprosił a ja wybaczyłam.
Może jestem głupia, że ciągle daję mu szanse.
Ale ja Go naprawdę kocham.
Pomimo , że mam dopiero 16 lat i to wszystko to "szczeniacka miłość'' ja Go kocham.
Jest dla mnie bardzo bardzo ważny.
Nie wyobrażam sobie życia bez Niego.
Cholernie mi zależy.
Bo On jest inny niż wszyscy.
Nie jest taki jak każdy inny chłopak, źe 'wyrucha' i zostawi.
Jest kochany.
 

 
Wczoraj po szkole spotkałam się z Marcelem, ponieważ chciał porozmawiać. Zapytałam czy z tą Dominiką to prawda ( wiedziałam, że już się o to pytałam, ale chciałam to usłyszeć) nie opowiedział tylko spuścił głowę... Byłam pewna. Nie chciałam słuchać jego beznadziejnych wyjaśnień, po prostu cofnęłam się i odeszłam kawałek Marcel pobiegł za mną, mocno mnie przytulił i powiedział że przeprasza. Nie potrafiłam mu tego wybaczyć bo sytuacja z tą dziewczyną powtarzała się kilkakrotnie a on jak pytałam jak oczekiwałam odpowiedzi olewał mnie, dlatego postanowiłam się mu wyrwać i po prostu odejść. Gdy wróciłam położyłam się i dużo o tym wszystkim myśłaałam, ciągle dzwonił i pisał , wyłączyłam telefon. Miałam Go już dość. "Nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie" mówiłam sama do siebie. "Tyle razy mnie okłamywał a ja mam mu to tak po prostu wybaczyć?" Zadawałam sobie mnóstwo pytań i szukałam odpowiedzi "dlaczego tak? '' Najbardziej zastanawiało mnie to, że Marcel kłamał tylko w kwestii Dominiki... Zawsze jak pytałam o nią to nigdy nie powiedział Mi prawdy. Więcej dowiadywałam się od jego kolegów niż od Niego samego. Zadzwoniłam po przyjaciółkę opowiedziałam jej wszystko oczywiście ze łzami w oczach bo przecież był dla mnie cholernie ważny. Powiedziałam, że powinnam dać sobie spokój skoro On mnie nie szanuje i okłamuje na każdym kroku. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym zapytała o Nią i On odpowiedział szczerze. A skąd wiem? W szkole następnego dnia chłopacy o tym rozmawiali, że się Marcel pochwalił gdzie był i co robił z Dominiką. Nawet na ogniska ją zapraszali. Wkurwiało mnie to. Więc raz na zawsze postanowiłam dać sobie spokój.
  • awatar Nadia11: @gość: Nie zabawiam się z Rafałem. Byłam tylko raz z Nim na imprezie bo chciałam się dobrze bawić i tańczyć a nie siedzieć przy stole i patrzeć jak inni się bawią. Ale ja przynajmniej odpowiadam mu szczerze na jego pytania. I od razu mówię jak zapyta co i z kim planuję robić.
  • awatar Gość: Jestes nieuczciwa w podejściu - zabawiasz sie z Rafałem do woli, a masz pretensje o Dominikę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I znowu...
Jak zawsze zresztą ja i Marcel musieliśmy się pokłócić.
Od dnia kiedy dowiedział się, że Rafał się we mnie kocha kłócimy się ciągle. Choć czasem jest tak wspaniale, że po prostu cały świat się do mnie śmieje. Wystarczy tylko wielkie 'buum' i jest kłótnia. Marcel czepia się o wszystko co tylko jest możliwe. Ostatnio dowiedziałam się, że okłamywał mnie przez ponad 2 dwa lata tłumacząc, że nie pisze i ma w dupie Dominikę. Przyznaję wtedy ja Zrobiłam mu o to aferę ale nie dam się w tak bezczelny sposób okłamywać. A pytałam o nią wiele razy zarzekał się, że z nią nie kręci , że to ja jestem DLA NIEGO NAJWAŻNIEJSZA... Jak się o to przyjebałam do Niego, pierwsze o co zapytał to było czy to Rafał mi to powiedział, bo tylko Rafał potrafi opowiadać głupoty.
Ale to jednak była prawda bo z tego co wiem to nadal piszą. A po drugie to nie Rafał mi to powiedział tylko Kamil. Gdy usłyszałam to od Kamila sądziłam, że to on kłamie bo on również się we mnie kocha a ja wolę Marcela ale później potwierdził to Jarek...
Gdy się tego dowiedziałam stwierdziłam, że wszystko co pisał i mówił mi Marcel musiało być kłamstwem. Od tej pory nie mamy ze sobą kontaktu. Byłam przekonana, że się odezwie bo zawsze to robił ale minęły 4 miesiące a on nadal nic także widać jak mu na mnie strasznie zależało.
Kolejny dupek do kolekcji.
  • awatar Tini my love: Super blog!zapraszam do nad i do obserwowania my juz obserwujemy;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Może dziś napiszę Wam jak ja i Marcel się poznaliśmy.
No to tak... Choodziłam do szkoły oddalonej od mojej miejscowości o kilkanaście kilometrów i codziennie musiałam tam dojeżdżać autobusem i w zimę jak jechałam do szkoły zorientowałam się , że zostawiłam telefon w domu a pilnie musiałam wysłać sms'a niestety moja koleżanka nie miała środków na koncie więc poprosiłam osobę, która siedziała za mną okazało się że ten miłym chłopakiem, który użyczył mi telefonu był Marcel. I tak pierwszy raz zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się lepiej. Pod koniec dnia Marcel zapytał mnie o numer telefonu, podałam mu i następnego ranka miałam już wiadomość. Po dłuższym pisaniu Marcel zaproponował spotkanie i tak się to wszystko po kolei toczyło, aż do momentu kiedy Rafał się we mnie zakochał. Wtedy dużo się zmieniło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś opowiem Wam, o mojej studniówce gimnazjalnej, na którą mogłam zaprosić osobę z zewnątrz. :3
No to studniówka była 14 lutego (prawda, że słodko?)
A że ja nie miałam chłopaka, a głównie tam były pary postanowiłam zaprosić Rafała, zgodził się i powiedział, że bardzo chętnie pójdzie. No i napisał do mnie Marcel, który wiedział o mojej studniówce i zapytał z kim się na nią wybierał, miał nadzieję że zaproszę jego. Chciałam, ale najgorszym problemem było to, że Marcel nie potrafił tańczyć a ja kocham i potrafię no i to mnie skłoniło do zaproszenia Rafała. Po prostu chciałam się dobrze bawić i wytańczyć się za wszystkie czasy. No i na wiadomość Marcela odpowiedziałam , że zabieram ze sobą Rafała. Normalną reakcją było to, że był obrażony. Wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego. A okazało się , że był zazdrosny. Zrobił mi wielką aferę chociaż z Nim nie byłam i nie miał żadnego prawa tego robić. Wkurwiłam się i powiedziałam, że nie chce żeby się do mnie odzywał. Dwa dni przed studniówką napisałam do Rafała jak mijają mu przygotowania; napisał że musimy koniecznie pogadać.
Opowiedziałam okej i żeby wpadł do mnie, napisał że za pół godziny będzie. Byłam w stresie bo nie wiedziałam co się dzieje. Minęło zaledwie 20 min jak Rafał stał u mnie w pokoju, przytulił się na powitanie i powiedział że ma mi dużo do powiedzenia zapytałam zaciekawiona o co chodzi. Rafał zaczął opowiadać głupoty, że nie może ze mną iść na imprezę bo jest tego dnia zajęty a nie pamiętał o tym. Ale nie udało mu się kłamać, bo bardzo dobrze go znałam i zapytałam, żeby powiedział mi prawdę. Powiedział, że Marcel do niego napisał, że muszą pogadać no i Rafał poszedł na to spotkanie. Nie spodziewał się tego, że Marcel Go uderzy... Nawet się z nim nie przywitał, po prostu Go uderzył.Zaczęli się bić. Gdy Rafał się otrząsnął Marcel zaczął mu robić aferę , że nie ma prawa ze mną nigdzie iść i jeśli pójdzie to dostanie mocniej. Rafał zapytał dlaczego Marcel powiedział, że 'nie powinno Go to obchodzić, ale mnie kocha najmocniej na świecie' I Rafał po prostu bał się Marcela, gdyż ten był mocno wysoki i dwa razy cięższy od niego. A co najlepsze trenował sztuki walki i chodził na siłownię. Napisałam zaraz do Marcela i powiedziałam, że Rafał pójdzie ze mną czy mu się to podoba czy nie. I na tej studniówce zaczęło się wszystko. Poszłam tańczyć z Rafałem do romantycznej wolnej piosenki, wpatrzeni sobie w oczy, przytuleni do siebie tańczyliśmy było bardzo miło. Nie sądziłam wtedy, że Rafał się również we mnie zakochał. Gdy wróciłam z tańca zajrzałam do telefonu miałam 3 nieodebrane połączenia i 10 wiadomości od Marcela typu 'przepraszam, wybacz, kocham Cię, jesteś najważniejsza, on nie jest Ciebie wart' . Usunęłam je i postanowiłam się nie przejmować bawiłam się świetnie. Następnego dnia napisałam mu, że z nas nigdy nic nie będzie bo za często mnie ranił. Obiecał, że się zmieni... Zmienił się.
 

 
Wszystko się naprawiło!
'Stara miłość nigdy nie rdzewieje' . :3
Było już tak meega meega źle a jednak się udało!
Napisał do mnie, że jestem jego 'Najlepszą na świecie Żoną' i że zawsze będzie do mnie wracał!
Nareszcie uwierzyłam w to, że nam się może kiedyś serio to udać. :3
Mam już dość tych wszystkich kłótni, bardzo do kocham i kiedyś chciałabym, z nim być! Dużo osób mi mówiło, że teraz jeślibym z nim była to już byśmy nie zerwali bo znamy się od A do Z , mieliśmy mnóstwo przeżyć razem tych dobrych i tych złych, ta zazdrość, te miłe i czułe słówka. To wszystko kiedyś się złoży w jedną całość i będzie to NAJWSPANIALSZY DZIEŃ W MOIM ŻYCIU! Jestem tego w 100% pewna. Moim zdaniem warto czasem popłakać za swoją 'pierwszą miłością' bo jeśli macie być dla siebie na zawsze to ona po jakimś czasie wróci, nie ważne czy to będę rok, czy 5 lub 10 lat. Ona wróci i wszystko będzie wspaniale.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wszystko co się ostatnio wokół nas dzieje to są same kłótnie(...) Dla mnie wszystko było skończone miesiąc temu, kiedy przestaliśmy pisać i wszystko zakończyliśmy kłótnią ale wtedy on napisał wiadomość i od razu wszystko się zmieniło, byłam mega szczęśliwa i znowu mi wszystko wróciło. Pisaliśmy z około tydzień tak dobrze ale oczywiście przez Dominikę się pokłóciliśmy, standardowo.Byłam cholernie wściekła, ale cóż. I żeby tego było mało zaczęła do mnie pisać koleżanka, która obarczała mnie swoimi problemami z którymi musiałam jej pomagać chociaż nie radziłam sobie ze swoimi no ale to już szczegół. Jak zawsze pomogłam koleżance , Ona była szczęśliwa a ja? Nic nie zdążyłam zrobić. Następnego dnia Napisał do mnie Marcel, zdążyłam odpisać i zaraz znowu się pokłóciliśmy.
Serio zaczynam mieć dość tego co się dzieje. On nie potrafi nic ogarnąć, nie potrafi powiedzieć czy mu na mnie zależy czy nie. Najpierw nie chce związku woli przyjaźń a teraz ciągle do mnie pisze a jeśli ja napiszę coś o jakimś chłopaku to zaraz są pytanie 'Kto? Po co? Co? Jak? Gdzie? Kiedy?' I czuję się wtedy jakbym była na przesłuchaniu przez osobę, która najpierw ma mnie głęboko w dupie a następnie się zachowuje jakby był moim chłopakiem od 10 lat. Wszystko chce wiedzieć. No kurwa no. Nie lubię chłopaków, którzy nie mogą się zdecydować czego tak naprawdę chcą.
 

 
Dziś opowiem Wam historię z około roku.
Gdy nasze relacje były coraz lepsze oboje stwierdziliśmy, że może warto spróbować i chociaż raz zobaczyć jak to jest w związku. Zaczęliśmy chodzić a, że znaliśmy się świetnie przeżyliśmy razem swój pierwszy raz. (Wiem to było głupie, ale cóż).
I po tym zaczęliśmy się kłócić no i zerwaliśmy ze sobą.
Marcel nie utrzymywał ze mną kontaktów a ja coraz bardziej tęskniłam za nim. Gdy poszłam do szkoły poczułam się okropnie, zebrało mi się na wymioty. Zwolniłam się z lekcji i wróciłam do domu. I tak przez kilka dni ciągle wymiotowałam, pobiegłam opowiedzieć koleżankom, że coś mi się dzieje. Poleciły kupienie testu. Kupiłam i go zrobiłam, wyszedł pozytywny. Przestraszyłam się nie wiedziałam co się dzieje. Bo jeśli serio jestem w ciąży to zniszczyłam sobie całe życie. Zrobiłam drugi test, ten również wyszedł pozytywny. Napisałam do Marcela, że musimy się koniecznie spotkać po około pół godzin byliśmy już na spacerze. Płacząc próbowałam mu wyjaśnić co się dzieje, przytulił mnie mocno do siebie i obiecał pomóc jeśli serio wyjdzie że będziemy mieli dziecko. Umówiłam się na wizytę do ginekologa. Badała mnie pani doktor, która była bardzo miła i wszystko po kolei mi wyjaśniła. Nie przejmowałam się tym badaniem. Z tej wizyty wyszłam w połowie szczęśliwa, ponieważ okazało się że nie jestem w ciąży a testy wyszły pozytywne gdyż mam jakąś małą narośl na jajnikach (którą da się leczyć). Najbardziej cieszyłam się z tego, że w wieku 16 lat nie zostanę matką. Zadzwoniłam do Marcela i wszystko mu opowiedziałam, chłopak również się cieszył ale martwił się tą naroślą więc wtedy wytłumaczyłam mu to, co mówiła mi pani doktor i chyba się uspokoił po tym. Po tej całej 'akcji' stwierdziliśmy, że nic takiego już nie będziemy odstawiać i daliśmy sobie spokój z romansami i zostaliśmy przy przyjaźni. Na początku było ciężko ale teraz tak trwamy ciągle i jest okej. I już tak chyba pozostanie.
 

 
Z każdym dniem nasze relacje słabną. Jeszcze jakiś miesiąc temu było cudownie wszystko układało się tak jak powinno. <3
Znowu byłam zakochana. Później kłótnia, która pokazała moją zazdrość. I przerwa... Przez dwa tygodnie nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Po dwóch tygodniach napisał, gdy byłam w szkole. Byłam w Siódmym Niebie. Pisaliśmy jak zawsze od rana do nocy o wszystkim. I od tygodnia wszystko jest inaczej. Ja nie mam siły ani ochoty mu odpisywać, staram się Go zbyć On to czuje.
Naprawdę jest mi ciężko. Ostatnio spodobał mi się taki inny chłopak, który sprawił że zapomniałam o Marcelu ( pisałam z Nim gdy Marcel się nie odzywał) , cała w ''skowronkach'' opowiedziałam o tym koleżance z klasy. I co zrobiła? Zabrała mi Go. Od tygodnia są razem. Wszystko się psuje.
Tak samo jak było z Marcelem nadal pamiętam te nasze wspólne spacery w świetle gwiazd, jak siedzieliśmy na przystanku, jak nosił mnie na rękach, przytulał, pierwszy raz pocałował. Jak rozmawialiśmy godzinami przez telefon, pisaliśmy o dzieciach, że weźmiemy ślub no po prostu wszystko. Bo byłam zakochana. A przez to, że wszystko zaczęło się psuć , przeminęło mi także uczucie do Niego. Po kilku latach stwierdziłam, że jednak nigdy nam się nie uda i nigdy nie będziemy razem.
To cholernie boli, ale trzeba żyć dalej...

Jeśli macie do Mnie jakieś pytania, to możecie śmiało pytać. Chętnie odpowiem. :3
 

 
Z dnia na dzień zaczynałam się zastanawiać czy to co się dzieje wokół mnie i Marcela ma sens. Czy warto o to wszystko walczyć. Nie potrzebne były te wszystkie problemy, które sama sobie robiłam m.in sięgnęłam po alkohol,palenie papierosów. Przez tę znajomość popadłam w nałogi, które teraz bardzo źle wspominam.
Opiszę Wam jedno z moich wspomnień.
Był bardzo ciepły , czerwcowy wieczór. Była dyskoteka w miejscowości obok. Byłam tam z kumpelą i bawiłyśmy się świetnie dopóki nie zobaczyłam Marcela w towarzystwie dziewczyny, której nienawidziłam, ponieważ długo musiałam o Niego z Nią rywalizować -Dominiki. Z minuty na minutę humor miałam coraz bardziej zryty. Razem z Leną poszliśmy do chłopaków pod wpływem których zapomniałam o sytuacji z Marcelem.Bawiliśmy się super. Wszyscy razem poszliśmy na boisko gdzie chłopacy grali w piłkę a my siedziałyśmy i kibicowałyśmy. Lena spojrzała na piaskową dróżkę, która prowadziła przez las. Szedł Nią Marcel z kolegami, trzymając w ręce piwo. Miał on kupić piwo dla mojego kolegi, a że Jarek grał w piłkę to poszłam po piwo za Niego. Pod wpływem namowy udałam się z Nimi do palarni. Po krótkich namowach udało im się namówić mnie na wypicie piwa. Potem samo już poszło. Kiedy już się rozchodziliśmy zauważyłam Lenę, z którą stał Radek. Muzyka zaczęła grać i Radek poprosił mnie do tańca, ale po połowie piosenki stwierdził że odprowadzi mnie do domu. I wszyscy razem ( Ja, Lena, Radek oraz Michał - kolega mój i Radka) udaliśmy się w dłuuuuuugą drogę do domu. Po przejściu około 300 m stwierdziłam, że nie dam rady dalej iść dlatego Radek wziął mnie na ręce i niósł następnie złapał mnie za rękę i odprowadzał do domu. Następnego dnia w szkole chłopcy powiedzieli wszystkim dookoła co się wczorajszego dnia działo i jak wyglądała nasza droga domu. I później wszyscy dookoła śmieli się , że ''najebałam się'' przez chłopaka.
 

 
Dziś opowiem Wam historię, pewnej młodej dziewczyny, która miała ciężki wybór przed sobą.
Nadia była dziewczyną wiecznie uśmiechniętą, wesołą, szaloną i strasznie towarzyską miała krótko mówiąc same plusy wszyscy ją lubili i podziwiali, że bawiła się życiem. Jedyne co dręczyło Nadię to jej nieszczęśliwe zakochanie…
No to od początku. Nadia całą pierwszą jak i drugą klasę Gimnazjum cieszyła się ogromnym powodzeniem u chłopaków. Pewnego dnia napisał do Niej Czarek, chłopak który mieszkał kilkanaście kilometrów od Niej, Chodził On do równoległej klasy tylko Nadia do ‘a’ a on do ‘c’. Odważył się i napisał do Niej i już od tego czasu pisali codziennie i dużo rozmawiali w szkole na przerwach. Doszło w końcu do tego, że chłopak zakochał się w Nadii. Dziewczyna była oszołomiona tą wiadomością, gdyż dowiedziała się tego od Patrycji- przyjaciółki Czarka a koleżanki Nadii. I wtedy właśnie zaczęły się poważne schody dla nastolatki, gdyż Ona była właśnie już zakochana i jej wybrankem nie był Czarek.. Po kilku dniach pisania chłopak nareszcie napisał Nadii co do Niej czuje, dziewczyna miała bardzo trudne zadanie żeby jakoś wybrać pomiędzy Bartkiem a Czarkiem. Bartek to chłopak, w którym od kilku lat zakochana była Nadia chłopak również dażył ją uczuciem lecz skrywał to najgłębiej jak tylko potrafił i udawał obojętnego. Gdy po szkole rozeszła się plotka, że Czarek poprosił Nadię o to aby została Ona jego dziewczyną Bartek odezwał się do Nadii i zaczął jej „mącić” w głowie, pisał wszystko co popadnie ale tak żeby Jej nie urazić a wręcz przeciwnie, żeby była szczęśliwa, zakochana po uszy. Przyszedł czas wyboru czy nastolatka zostanie dziewczyną chłopaka, który ją kocha czy jednak zostanie przy Swoim starym wyborze partnera(…) Nadia była w rozsypce, była strzępkiem nerwów, nie panowała już nad sobą : raz płakała raz się śmiała i sama nie wiedziała czy ze szczęścia czy smutku. Myślała cały weekend, gdyż Czarek dał jej czas na podjęcie decyzji bo nie chciał by działa pochopnie. Dziewczyna napisała SMS’a do chłopaka z prośbą rozmowy przed lekcjami, chciała to załatwić jak najszybciej. Zdecydowała, że wybierze jednak swoją starą miłość-Bartka. Czarek z samego rana czekał na dziewczynę, był szczęśliwy... Z Jego twarzy można było wyczytać te słowa: „Wybrała mnie!’’. Najłagodniej jak tylko potrafiła i bardzo szczerze porozmawiała z nastolatkiem aby nie zabolał Go jej wybór. Wtedy myślała że tak będzie najlepiej dla Nich obojga. Opowiedziała o całej sytuacji jaka narodziła się między Nią a Bartkiem, jak wiele dla Niej znaczy. Czarek zrozumiał, nie miał oporów, nie był zły… Obiecał, że nadal będzie jej dobrym kolegą, że będą się trzymać jak wcześniej, pisać, rozmawiać. OBIECAŁ.. Jednak przestał się odzywać, dziewczyna w pewnym sensie rozumiała Go, ponieważ zraniła Jego uczucia. Postanowiła z Nim porozmawiać- Nie chciał jej słuchać, napisała-nie odpisał(…) Kilka dni później dowiedziała się od Patrycji, że Czarek jest załamany jak nigdy dotąd, bo bardzo Kochał dziewczynę, ale nie chciał tego po sobie pokazać, Nadia znaczyła dla Niego bardzo wiele a nie umiała tego docenić. Po jakiś kilku miesiącach chłopak znalazł sobie inną dziewczynę, która zasługiwała na Niego bardziej niż Nadia. Zabolało ją to choć zaklinała się , że nic do Niego nie czuje, że jest tylko znajomym-kłamała. Postanowiła napisać do Bartka , wyżalić się. Nastolatek pocieszał ją , później nawet nadszedł czas że para zbliżyła się do siebie jeszcze bardziej niż wcześniej. Razem z Rafałem i Amelią spotykali się , chodzili na spacery, bawili się jak dzieci. Nadia była bardzo szczęśliwa i z dnia na dzień coraz bardziej zapominała o Czarku, mijała Go tylko w szkole ale nie robiło to na Niej większego wrażenia. Kilka miesiący później bohaterka umówiła się z Bartkiem na tak zwaną „randkę”, poszli na strasznie długi spacer, mieli porozmawiać o tym co dalej z Nimi będzie. Czas mijał szybko, nawet nie wiedzieli kiedy się ściemniło, szli za rękę, rozmawiali. Po dłuższej rozmowie Bartek stwierdził, że jeśli zaczną być razem to popsuje się to co razem budowali przez tyle lat czyli przyjaźń. Będąc w związku będzie dobrze a po jakimś okresie czasu zaczną się kłótnie, zerwą i nie będą mieli ze sobą kontaktu. Nie będą się znać. W sumie miał rację. Dziewczyna również stwierdziła to samo. Nadal trwali w przyjaźni i zamknęli temat związku. Nadia odbudowała kontakty ze znajomymi lecz nadal słabo rozmawiała z Czarkiem, zazdrościła dziewczynie, która była jego partnerką ponieważ zobaczyła jaki chłopak jest wewnątrz, Czarek był bardzo troskliwy, opiekuńczy i kochany. Jego dziewczynie nie brakowało niczego do szczęścia… Nadia pożałowała swojej decyzji wiedziała, ze źle postąpiła, że tego nie przemyślała lecz było już za późno by cokolwiek okręcić. I już tak zostało tylko kolega-koleżanka. Aż do czasu zakończenia roku. Dziewczyna była zapłakana i przytulała się do każdego , przytuliła się również do Czarka(…)(…) i się zaczęło ZAKOCHAŁA SIĘ w chłopaku, którego wcześniej sama „olała”. Od tego czasu przyszła trzecioklasistka dużo o Nim myślała, dużo pisali , rozmawiali przez telefon. I zaczęła się pamiętna trzecia klasa. Od początku roku było bardzo dobrze aczkolwiek zachowanie Czarka było już dość zastanawiające, chłopak jak widział Nadię odwracał wzrok, wymigiwał się od rozmów itp. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy o co chodzi i nic z tym nie zrobiła. Pewnego dnia, gdy trzecioklasistka wychodziła z koleżanką ze szkoły, podeszła do Niej pewna dziewczyna i zapytała czy mogą porozmawiać , Nadia się zgodziła i rozmawiały głównie chodziło o Czarka lecz nie było to bardzo ważne. Po kilku dniach okazało się, że właśnie dziewczyna która podeszła do Nadii została dziewczyną Czarka. Dziewczyna płakała, ciągle płakała… Nie miała ochoty wstawać do szkoły, wychodzić nigdzie, przestała się uśmiechać jednym słowem mówiąc CIERPIAŁA… Zrozumiała jak czuł się chłopak, gdy wybrała Bartka. Trwało tak przez całą trzecią klasę, rówieśnicy nie odzywali się do siebie prawie wcale. Nadia kilkakrotnie wyciągała rękę na zgodę lecz Czarek odmawiał jej przyjęcia. Pod koniec klasy 3 , chłopak zaproponował żeby całą znajomość zacząć od początku, Nadia zadowolona zgodziła się natychmiastowo. Po między nimi dobrze było tylko przed jakiś tydzień, z dnia na dzień Czarek znowu przestał się odzywać. W wakacje znowu dziewczyna pisała do chłopaka o zgodę , nie przynosiło to efektów więc poddała się. Wracając do Bartka z Nim było tak, że para choć nie była razem ciągle pisali i rozmawiali, kłócili się jak stare dobre małżeństwo, było dobrze. Od września gdy Nadia poszła do klasy trzeciej gimnazjum domniemany chłopak poszedł do szkoły w Mławie , rozdzieli się ponieważ nie tylko to, że zmienił szkołę ale również to że wyprowadził się z rodzicami i bratem kilkanaście kilometrów od dziewczyny (wcześniej mieszkał kilometr od Niej).Nie widzieli się cały rok, pisali choć nie spotykali się bo nie było okazji. Nadia ciągle myślała o Czarku, którego zraniła; dowiedziała się ze rozstał się z Julią ale nadal jest nieszczęśliwy bo mama mu o Niej przypominała… On od momentu całej „akcji” z Nadią przestał normalnie funkcjonować, bawić się , śmiać , cieszyć życiem. Dziewczyna też się strasznie zmieniła, wydoroślała. Od września idzie do nowej szkoły i ma nadzieję, że będzie mogła zostawić wszystko w tyle i zacząć nowe życie. Nie chce ciągle ciągnąć jednej sprawy związanej z Bartkiem przez całe swoje życie, już ma dosłownie dość. Postanowiła, że gdy się spotkają bardzo szczerze porozmawiają i dziewczyna powie w końcu solidne NIE i zacznie żyć jak wcześniej. Bartek zmienił ją strasznie, zaczęła pić , przeklinać , zachowywać się wulgarnie, ktoś kto dawno nie widział Nadii na pewno nie poznał by, że to ta sama uśmiechnięta dziewczyna co wcześniej. Chce w końcu poznać kogoś komu naprawdę będzie na Niej zależało, pozostawić ślad Bartka i Czarka bardzo daleko za sobą. Skończyć szkołę, zacząć studia i spełnić swoje marzenia nie myśląc o tym co było kiedyś i co by było gdyby…
Nadia choć jest dziewczyną młodą, mającą zaledwie 16 lat wie co to znaczy kochać kogoś całym sercem, potrafiłaby oddać swoje życie za chłopaków, choć nie wie czy Oni zrobili by to samo dla Niej. Gdy któryś z nich potrzebowałby pomocy, pierwszą osobą która poleciałaby z pomocą była by właśnie Nadia. Jako nastolatkę życie dużo już Ją nauczyło, pokazało jak postępować w określonych sytuacjach. W połowie nauczyło Ją obojętności na krzywdę innych. Nadia jest dziewczyną, dla której nie wiadomo co może się stać to Ona i tak wybaczy osobie, którą kocha. Codziennie pisząc z Bartkiem dowiadywała się różnych informacji o dziewczynach, z którymi kręci, pisze bądź spotyka się, bolało ją to ale „CHCIAŁA MU TO WYBACZYĆ BO KOCHAŁA JEGO STRASZNIE”…
Tak w wielkim skrócie poznaliście zwariowane życie nastolatki przez trzy lata nauki w Gimnazjum.
 

 
Mój następny wpis będzie zawierał opowiadanie, które sama napisałam (napisane jest w trzeciej osobie), które opisuje moją trwającą dość długo historię z 2-3 gimnazjum.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :3
 

 
Zacznę od samego początku czyli od Gimnazjum.

Od podstawówki znałam się z bardzo fajnym chłopakiem nazywał się Marcel, był fantastycznym, pomocnym i kochającym chłopakiem. Gdy zaczęłam chodzić do Gimnazjum, on już do niego chodził ( był rok starszy). Pewnego dnia zaczęliśmy pisać i tak to trwało aż do czasu kiedy się w Nim zakochałam. Czas mijał nam wspaniałe mogliśmy pisać i rozmawiać godzinami , spotykaliśmy się ze sobą i bawiliśmy jak najlepsi przyjaciele w piaskownicy. Rozmawialiśmy o wszystkim co było możliwe. Najczęściej spotykaliśmy się w czwórkę ( Ja, Marcel, Ewelina- moja przyjaciółka i Radek-jego przyjaciel), było super. Lecz zaczęło się wszystko psuć gdy powiedziałam Radkowi, że podoba mi się Marcel Radek powiedział, że najlepszym rozwiązaniem będzie szczera rozmowa z chłopakiem, tak zrobiłam. Na długim wieczornym spacerze w świetle gwiazd powiedziałam to Marcelowi. Chłopak powiedział, że musi się nad tym wszystkim zastanowić, na następnym spotkaniu kilka dni później powiedział mi, że boi się zniszczyć nasze relacje bo jeśli będziemy w związku szybko zerwiemy ze sobą bo będzie dużo kłótni i przestaniemy utrzymywać kontakt. Przyznałam mu rację , pobiegałam do domu i zaczęłam płakać jak głupia, ponieważ był On jedynym chłopakiem, w którym się pierwszy raz zakochałam. Tak wiem, że to tylko beznadziejna, młodzieńcza miłość, ale podobno najbardziej pamięta się właśnie tą pierwszą bezsensowną miłość.Tak też zostało do tej pory, mimo to, że minęło od tego czasu ponad dwa lata ja nadal o tym myślę. Nie mogłam sobie darować tego, że on mnie nie chciał. Przestałam się odzywać do Niego, unikać Go, nie odpowiadałam na telefony, SMS'y , omijałam w szkole. Nie było mi łatwo. Kiedy tylko Go widziałam zły napływały mi do oczu. Najgorzej było jak rozmawiał z inną dziewczyną nieważne , że była to koleżanka miałam ochotę wziąć tabletki i już nie myśleć o tym. On ciągle się odzywał, patrzył, pisał... A ja codziennie ze łzami w oczach słuchająca ciągle jednej piosenki, której słowa były tak proste do zapamiętania : Pamiętasz tamte czasy, to pierwsze spotkanie?
Pierwszą wspólną rozmowę, w osobowościach rozeznanie...

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że tak wszystko się potoczy.
Że co dzień będę czuł Twój zapach i patrzył w te oczy.
Że każda chwila z Tobą będzie dla mnie wszystkim.
Że gdy nie będziesz przy mnie, będę tracił zmysły.

Dlaczego wciąż o Tobie myślę, wciąż jesteś w snach?
Dlaczego gdy Cię nie ma cały świat traci blask?
Dlaczego między nami więzy postawił los?
Bo to miłość...
  • awatar Nadia11: @lady_in_black: Niby masz rację ale po tym co ja przeżywałam wtedy boję się mu znowu zaufać... Wtedy próbowałam i się nie udało więc teraz już nie mam na to siły. :x
  • awatar lady_in_black: i? jak jest teraz. skoro minęły te dwa lata, a Tobie zależy- zacznij działać. na to nigdy nie jest za późno. xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›